środa, 18 listopada 2015

Bezsilność.

Hej! Jak tam?
  Nienawidzę mówić nikomu co u mnie, nie lubię jak ludzie mi współczują. Czuję wtedy jakbym sama nie mogła sobie poradzić ze swoimi problemami.. Całe życie radziłam sobie sama teraz też muszę..
  Zrozumiałam ostatnio, że jestem jak nanoboty z Pingwinów z Madagaskaru.. Zostałam zaprogramowana do pomocy ludziom i naprawdę sprawia mi to radość.. Skoro powinnam pomagać ludziom to nie mogę ranić, bo inaczej nastąpi autodestrukcja. Żyłam według mojego zaprogramowania, pomogłam bardzo wielu ludziom. Gdy zgłaszali się po pomoc, nigdy nie odmawiałam, nawet jeśli za kimś nie przepadałam..       Eh, ale osoba, która liczyła na mnie najbardziej, osoba, której strasznie na mnie zależało i której zależało na moim szczęściu, zawiodłam na całej lini. Zraniłam. A tak bardzo kocham tą osobę. Zawsze była w moim sercu i będzie na zawsze.

"Trudno zapomnieć o kimś, kto dał tak wiele do zapamiętania."

 Ale jak złamałam własny regulamin to nie powinno mnie tu być. I nie byłoby mnie tutaj.

To miał być ostatni dzień ostatnia godzina, minuta, sekunda, chwila.. I co? Dlaczego dalej tu jestem? W ostatniej chwili zatamowałam rzekę krwi sływającą po nadgarstku.. Co mnie tknęło? Nie wiem. Strach? Myśl o nim? Myśl o innych? O babci? O cioci? Nie wiem. Żałuję, że chwyciłam ten sznurek i zatamowałam krwotok..

Żałuję, bo przez to co zrobiłam, nie mam prawa być tutaj.. Ale to nie chodzi już o to czy mogę czy nie, tylko o to, że ja już nie daję rady.. Depresja jest coraz bardziej przytłaczająca.. za długo już wytrzymałam i nie mam więcej sił. I co i nagle rodzice zaczęli się interesować.. Z litości? Nie nawidzę tego! Nagle chcą rozmawiać, nagle mnie 'kochają' i się martwią.. jasne, a gdzie byli przez całe życie, gdy ich potrzebowałam? Mam wybaczyć im 15 lat życia w kłamstwie, cierpieniu i udręce? Nie potrafię im zaufać. Wszystko mnie przytłacza.. jak się sypie to większość. Mam dość! Dość codziennie rano wstawać i udawać, że jest w porządku, w szkole widywać tych fałszywych ludzi, którzy tylko czekają, aż im coś powiesz, żeby mogli wbić ci nóż w plecy.. Ludzie to zwyczajne potwory..

poniedziałek, 9 listopada 2015

Moje natchnienie :))

No hej!
Wiecie czasem mam przyjemność rozmawiać z pewną osobą, bo to w sumie między innymi dzięki niej mam pomysły o czym mam tutaj wam pisać. Jest takim moim natchnieniem :)) Kiedyś za sobą nie przepadałyśmy, a teraz mamy naprawdę świetny kontakt. Bardzo się lubimy, bynajmniej ja ją. ;D Ale do rzeczy.. na pewno nie raz ktoś zachowywał się nie w porządku do Ciebie, ale wina i tak była po twojej stronie ;) Troszeczkę bez sensu, ale niestety taka rzeczywistość. Mnie poruszył konkretny przypadek, a mianowicie dwie przyjaciółki. Osoby, które kiedyś były nierozłączne.. a teraz? Teraz to zupełnie dwie inne osoby.. Udawać, że nie znamy siebie nawzajem? Nie wydaje mi się, żeby to było najlepsze wyjście, ale skoro już wybieram taką opcję.. to już podejmuję decyzję na stałe. Zostawić przyjaciółkę, a później próbować coś naprawić nie do końca się starając. Nie wydaje mi się, żeby było w porządku, jakbym umówiła się ze swoją byłą przyjaciółką na mecz, a w końcowym efekcie pójść z kimś innym.. Kurcze nie fajnie by było jakby ktoś tak się zachował w stosunku do nas. Nie sądzicie?
Jestem z tych osób, które nie lubią jak ktoś cierpi, a w szczególności jak ktoś płacze.. Ciężko wtedy na serduszku, gdy ktoś cierpi, ale nie da się pomóc wszystkim.. Taka mała rada dla wszystkich: uważajcie na swoich przyjaciół.. Nie chodzi o to, żeby zepsóć wam przyjaźnie, ale po prostu ostrzegam. Ja też kiedyś myślałam, że mam przyjaciółki, bo były od małego, ale czas jednak pokazał jak jest naprawdę.. Co raz częściej słyszę od innych, że zawiedli się na najbliższych.. dlatego uważajcie! ;))